~~Nicole~~
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. 10. Zamknęłam
ponownie oczy i po paru minutach odgarnęłam kołdrę i wstałam. W piżamie poszłam
umyć zęby a potem zeszłam na dół. O dziwo w kuchni stała moja mama, która była
oparta o blat i czytała jakąś gazetę.
- Mamo, co ty tu robisz? – zapytałam. O tej godzinie powinna
przecież być w pracy.
- Dziś mam wolne, możemy pojechać razem do galerii na zakupy
– wyjrzała spod gazety i się uśmiechnęła.
- Okey – odpowiedziałam i otworzyłam lodówkę. Wzięłam sok
pomarańczowy, wyjęłam szklankę z szafki i nalałam sobie trochę. Po chwili do
kuchni weszła Emily, także w piżamie.
- Dzień Dobry – powiedziała do mojej mamy i potem się
zwróciła do mnie:
- Hej
- Hej – odpowiedziałam.
- Jak się spało? – zapytała moja mama.
- Dobrze – uśmiechnęła się i usiadła przy barku.
- Mama zaproponowała żebyśmy pojechały do centrum
handlowego. Jedziemy? – zapytałam przyjaciółki siadając obok niej ze szklanką.
- Jasne.
- Co chcecie zjeść? – zapytała mama a potem dodała: - Może
naleśniki? – Kiedy mama zapytała razem odpowiedziałyśmy: Taak!
Mama zaczęła wyjmować potrzebne składniki i rzeczy a ja
zaproponowałam Emily żebyśmy się poszły umyć i ubrać, wtedy nie będziemy
marnować czasu. Ona się zgodziła i poszłyśmy po schodach do swoich pokoi. Z
szafy wyjęłam to:
I poszłam do łazienki się umyć. Po kąpieli ubrałam się,
uczesałam się i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z pokoju i w tym samym momencie
wychodziła Emily. Była ubrana w to:
Zeszłyśmy na dół i zauważyłyśmy że jedzenie czeka już na
barku. Moja mama przeniosła się z kuchni do salonu na kanapę. Usiadłyśmy i zobaczyłyśmy naleśniki z
truskawkami i czekoladą. Nasze ulubione. Zaczęłyśmy jeść śniadanie w ciszy. Po
skończeniu każda z nas podeszła do zmywarki i tam włożyła naczynię oraz widelec
i nóż.
- Mamo jesteśmy gotowe! – powiedziałam stając na schodach.
- Dobrze. Za 5 minut zejdźcie na dół – odezwała się a my
wróciłyśmy do swoich pokoi. Zabrałam ze sobą małą torebkę i włożyłam tam
portfel i telefon. Wyszłam z pokoju i podeszłam pod pokój Emily. Zapukałam a
ona mi otworzyła.
- Idziemy? – zapytałam.
- Tak – odpowiedziała i poszłyśmy na dół. Mojej mamy nie
było już w środku więc wyjrzałam przez okno, otwierała bramę. Poszłam założyć
buty.
Emily założyła ciemnoniebieskie VANSY. Wyszłyśmy a moja mama
wychodziła z samochodu.
- Zamknęłaś drzwi? – zapytała.
- No, nie. Nie mówiłaś mi że mam zamknąć. – odpowiedziałam.
- Dobra, wchodźcie do samochodu a ja zaraz wrócę –
odpowiedziała i szła w naszym kierunku. Podeszłam do samochodu, lekko
szarpnęłam klamkę i weszłam. Z Emily usiadłyśmy na tylnych miejscach.
- Wow, zajebisty samochód – powiedziała moja przyjaciółka z
uśmiechem.
- Haha, wiem. To przecież Range Rover, to te samochody są naprawdę
zajebiste – powiedziałam i za około 5 minut przyszła moja mama. Centrum
handlowe nie było aż tak daleko, tylko 20 minut drogi. Kiedy przyjechałyśmy na
miejsce mojej mamie zaczął dzwonić telefon. Pomyślałam, że znowu z pracy.
Zawsze do niej dzwonili kiedy miała wolne! Zawsze… To robiło się już powoli
wkurzające… Spojrzała się na mnie a ja na nią i porozumiewawczo machnęła ręką
żebyśmy już szły i poczekały na nią przy wejściu. Wkurzona, wyszłam z samochodu
i zaczęłam kierować się w stronę wejścia do centrum handlowego.
- Ej, co ci? – zapytała Emily.
- No, ja pie*dole… zawsze muszą do niej dzwonić…
- Spokojnie, luz… - uspokajała mnie. Zaczęłyśmy rozmawiać o
tym co sobie chcemy kupić i w pewnym momencie zaczęła zbliżać się do nas moja
mama.
- No wreszcie… - mruknęłam wkurzona pod nosem. Emily
spojrzała się na mnie i zaczęła się śmiać.
- Już? Dadzą Ci spokój? – zapytałam mamy.
- Jak na razie tak. – odpowiedziała. Nie chciałam wnikać co
oni od niej chcieli, bo, szczerze, co to mnie interesowało? Weszłyśmy i
skierowałyśmy się do pierwszego lepszego sklepu. Był to Top Shop. Pomyślałam,
że potrzebuję jakieś sukienki na lato, więc zaczęłam szukać. Znalazłam jakąś z
kotem. Ale nie wzięłam jej bo nie lubię kotów… Jednak żadnej sobie nie
znalazłam. Wzięłam tylko ten top i zapłaciłam kartą. Tak miałam swoją, własną
kartę. Mama wpłacała mi pieniądze tam, więc nigdy nie prosiłam ją żeby dała mi.
Emily nic się nie podobało i mojej mamie też więc wyszłyśmy ze sklepu. Nagle
zobaczyłam wielką kolejkę. Była naprzeciwko nas. Zaciekawiło mnie to co tam
może być więc szturchnęłam lekko Emily, gdy ona się spojrzała wskazałam jej
ukradkiem palcem na tamto miejsce. Zauważyłam że ją też to zainteresowało.
Zbliżałyśmy się do tej kolejki, kiedy zobaczyłam że tam jest scena, a na scenie
siedzą jakieś chłopaki. Byłyśmy co raz bliżej, wtedy spostrzegłam że na scenie
siedzą chłopaki z One Direction i robią sobie zdjęcia z fankami oraz rozdają
autografy.
- Mamo, my idziemy do tej kolejki – powiedziałam mamie.
- Dobrze. To rozdzielamy się. Jak coś to zadzwoń.
- Okey – odpowiedziałam i pociągnęłam Emily, żeby szybciej
szła.
- Ej! Co ty robisz?! – oburzyła się.
- Widzisz tą kolejkę? – znów jej pokazałam.
- No, przecież wcześniej mi ją pokazałaś.
- No właśnie. Tam są chłopaki z One Direction! –
powiedziałam a ona się uśmiechnęła. Obydwie byłyśmy ich fankami, tyle że ja
nigdy nie spotkałam ich na ulicy, pomimo to że mieszkam w Londynie.
Podeszłyśmy szybciej i ustawiłyśmy się w kolejce.
- Masz notes albo jakąś kartkę? – zapytam. Zaczęła szukać w
swojej torebce. Ona wzięła większą niż moja.
- Mam kalendarz i notes
- Daj któreś – powiedziałam a ona podała mi notes. Stałyśmy
tam i stałyśmy, myślałam że cały dzień już tam stoimy, kiedy zobaczyłam która
jest godzina na wyświetlacz mojej komórki, okazało się że dopiero stoimy dobrą
godzinę! Nie znoszę czekać aż tak długo. W innej sytuacji bym wyszła z kolejki
i zaczęła chodzić po sklepach… Nawet nienawidzę kolejek! Nienawidzę czekać!
Jestem bardzo niecierpliwa, a Emily jednak jest bardziej cierpliwa ode mnie. Po
jakichś 20 minutach byłyśmy naprawdę blisko chłopaków.
- No… k*rwa ja tu zaraz…! – zaczęłam mówić po polsku żeby
nikt nie wiedział co chcę powiedzieć. Za moimi plecami zaczęła się głośno śmiać
Emily. Ja też zaczęłam się śmiać. No bo to było idiotyczne…
- Hej! – powiedział radosny blondyn, który miał na imię
Niall.
- Hej! – uśmiechnęłam się do niego.
- Jak masz na imię? – zapytał.
- Nicole – odpowiedziałam a on się uśmiechnął. Spojrzał mi w
oczy a ja w jego. Jeszcze raz się uśmiechnęłam i podeszłam do następnego
chłopaka, był nim Harry. Potem Zayn, Louis a na końcu był Liam. Odeszłam z
kolejki i spostrzegłam że jest już mała kolejka, prawie już nie ma. Spojrzałam się
na Nialla i wtedy nasze oczy się spotkały. Ja za pewne się zaczerwieniłam,
zrobiłam głupi uśmiech i opuściłam głowę. Podeszła do mnie Emily i zapytała:
- Co ja widzę? Podobasz mu się.
- Chyba cię coś boli… - odpowiedziałam i podniosłam głowę
żeby się na nią spojrzeć.
- No tak! Ty nie widziałaś! On ciągle zerkał w twoją stronę!
– powiedziała ucieszona.
- Jasne…
- O moje imię się na przykład nie zapytał – spojrzałam się
na nią a ona pokiwała głową.
- Dobra, zadzwonię do mamy i spytam się gdzie jest –
zmieniłam temat i wyciągnęłam telefon z torebki. Wybrałam numer mamy i po
trzech sygnałach usłyszałam jej głos:
- Słucham?
- Gdzie jesteś? – zapytałam.
- Córciu, nie mogę teraz rozmawiać, znowu zadzwonili.
Spotkajmy się za 20 minut obok Top Shop’u dobrze?
- Dobrze… - odpowiedziałam znów lekko wkurzona.
- I co? – zapytała Emily.
- Znowu, nie może rozmawiać bo ci idioci do niej zadzwonili…
- powiedziałam i usiadłam na najbliższej ławce. Przeczesałam palcami włosy i
spuściłam głowę.
- Ej nie martw się – powiedziała Emily dotykając mojego
ramienia.
- Co to za dzień wolny, kiedy oni ciągle dzwonią i pytają
się o jakieś małostkowe rzeczy!
- Skąd wiesz? Może nie?
- Siedziałyśmy tak przez chwilę kiedy podszedł do nas wysoki i dobrze
zbudowany mężczyzna. Był to ochroniarz chłopaków, wcześniej go przy nich
widziałam. Spojrzałyśmy się na niego a on powiedział:
- Czy mogę prosić was o numery telefonów, chłopcy mnie
przysłali – wytrzeszczyłam oczy z niedowierzania. Jak to chłopcy?! To aż tak
się bali spytać się nas? No okey, przy fankach jak byśmy się wymienili
telefonami to od razu każda by chciała, a to było by nie far, że jedna dostaje
a następna nie. Spojrzałam za niego, znów zrobiła się kolejka tylko tym razem
nie wielka. Znów spojrzałam na niego.
- Dobrze – podałam mu swój numer, a on wyciągnął z kieszeni
spodni kartkę oraz długopis i zaczął spisywać nasze numery telefonów. Następnie
wrócił na swoje stanowisko a my poszłyśmy do Top Shop’u tam gdzie się umawiałam
z moją mamą. Chodziłyśmy jeszcze po sklepach i tym razem w kupowaniu ciuchów
razem z Emily chyba pobiłyśmy rekord. Wróciłyśmy do domu i jeszcze raz
przeglądałyśmy co kupiłyśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Prosz, długo oczekiwany 3 rozdział xD Dodałam go bez wiedzy i porozumienia Malikowej (złoooooooooo XD) Wydaję mi się że ten rozdział jest do dupy... Nie wiem czemu, ale jakoś tak xD Pozdrawiam wszystkich oraz moją koleżankę Ewę, która już nie mogła się doczekać :D Do następnego!
6 komentarzy = następny rozdział :D ~ Horanowa
Zajebiistee*-* /Louisova.♥
OdpowiedzUsuńSpam, spam, spam ;3
OdpowiedzUsuńŚwietne! I Love This ♥ Co z tego ,że nie przepadam za 1D ,ale opowiadanie zajebiste *-*
OdpowiedzUsuńKocham 1D piszcie więcej! :D
OdpowiedzUsuńSpamujeemyy! xD
OdpowiedzUsuńJest sześć-dawać czwórkę! xD
OdpowiedzUsuń