31 stycznia 2013

Rozdział 2



Poszłam spać około  1:30. Przez cały dzień myślałam nad tymi wakacjami. Ale najlepiej mi się myślało w moim łóżku.  Jakoś nie chciało mi się spać, lecz musiałam być wypoczęta na jutrzejszy dzień. Wstałam tym razem o 9: 55 i przez godzinę nie chciało mi się ruszać z łóżka. Ale w końcu wstać musiałam. Podeszłam do szafy i wyjęłam to:


Poszłam do łazienki i wykonałam te same czynności, co zawsze.  Zostawiłam włosy luzem i wyszłam. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki telefon. Bez żadnych wiadomości. Zeszłam na dół i poszłam zrobić sobie coś do jedzenia. Wyjęłam miskę z szafki, łyżkę, mleko i płatki czekoladowe. Jak mam w zwyczaju wlałam mleko do miski i włożyłam do mikrofalówki żeby było cieplejsze. Po dwóch minutach wyjęłam, wsypałam płatki i poszłam usiąść na kanapę w salonie. Mamy oczywiście znów nie było, bo praca… Ale to dobrze, wolna chata, czasami nawet 24 h. Była menadżerką tego słynnego show X-Factor. Lubiła chodzić do swoich przyjaciółek i urządzały sobie wtedy babski wieczór. Mi to w żaden sposób nie przeszkadzało. Mama sama nawet, kiedy jechała namawiała mnie żebym zrobiła jakąś imprezę, ale rzadko, kiedy ja się zgadzałam. Chciała żebym nie była takim odludkiem, ale za późno… Kiedyś urządziłam w domu naprawdę niezłą imprezę, wtedy mama mnie namówiła, ale zrobiłam to tylko po to żeby w końcu przestała mnie dręczyć. Było sporo ludzi, około 100 osób. Dobrze, że mój dom nie jest taki mały… bo po nim by już nic nie zostało. Włączyłam TV i zaczęłam skakać po kanałach. Jak zawsze… Nic interesującego. Przełączyłam na MTV i pogłośniłam. Kiedy skończyłam śniadanie a to mi zajęło trochę czasu, poszłam włożyć miskę i łyżkę do zmywarki. Jak oglądam coś w TV i mam coś do jedzenia, zajmuje mi to naprawdę dużo czasu.  Poszłam na górę po laptopa i wróciłam z nim na dół. Włączyłam facebooka i twittera, chciałam zobaczyć czy może jest dostępna Emily. Ale jej nie było.  Wyłączyłam i położyłam go obok siebie. Nudziło mi się… Postanowiłam, więc że się przejdę na spacer z moim psem Lucy. Była to rasowa suczka owczarka niemieckiego.  Poszłam na górę po telefon, zeszłam wyłączyłam TV i zawołałam swojego psa do siebie. Lucy podbiegła ucieszona wiedząc, co zaraz się stanie. Telefon schowałam do kieszeni i wzięłam smycz i obrożę psa. Buty włożyłam te:


Tak wiem, na spacer z psem to te buty się nie nadają, ale co ja poradzę skoro lubię takie buty?

Założyłam obróżkę i smycz oraz prawie bym zapomniała o kluczach od domu. Zamknęłam drzwi i otworzyłam bramę. Lucy lekko szarpnęła.

Szłam powoli, nigdzie się nie spiesząc no, bo dokąd? Nie daleko stąd jest park, więc tam zamierzałam się wybrać. Zastanawiałam się czy Emily zadzwoni, kiedy będzie wylatywać. Raczej nie będzie miała czasu, chociaż sama nie wiem.

- Zadzwonię do niej jak będziemy już w parku – postanowiłam w myślach. Zastanawiałam się także ile ma mi do powiedzenia przez ten cały rok, kiedy się nie widziałyśmy. Może ma chłopaka? Żaden by nią nie pogardził… Po 20 minutach dotarłyśmy już na miejsce. W parku było dużo ludzi, ale mało zwierząt. Wyjęłam z kieszeni telefon i usiadłam na ławce. Wybrałam numer Emily.

- Słucham? – usłyszałam głos mojej przyjaciółki.

- No hej, o której masz wylot? – zapytałam.

- O 14.00, bądź na lotnisku o 16 ok?

- Ok, będę.

- Tylko tyle chciałaś wiedzieć? – zapytała i potem dodała – Bo muszę się pakować.

- Tak, dobra nie przeszkadzam. Pa pa! – powiedziałam.

- Pa pa – odpowiedziała i rozłączyłam się.

- Cholera! Zapomniałam okularów przeciwsłonecznych! – powiedziałam w myślach.  Siedziałam tak dłuższą chwilę, kiedy spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Była  12:09.

- Dobra nie siedzimy tylko wstajemy – powiedziałam w myślach sama do siebie. W końcu wyszłam z psem to muszę trochę pochodzić. Kiedy wróciłam do domu była 14.25. Emily powinna już wylatywać . Zdjęłam buty, rozpięłam obrożę, odpięłam smycz i położyłam na miejsce. Poszłam do salonu i padłam zmęczona na kanapę. Leżałam sobie i leżałam, kiedy podeszła Lucy i zaczęła lizać mnie po twarzy. Nie lubię tego.
- FU! – krzyknęłam. A pies usiadł obok mnie. Spojrzałam na zegar. 15.00. Czas się zbierać! Poderwałam się szybko i zadzwoniłam po taksówkę. Po 10 minutach podjechała pod mój dom. Szybko założyłam te same buty, co wcześniej, zabrałam małą torebkę i włożyłam tam telefon, klucze od domu oraz portfel. Po 30 minutach byłam już na lotnisku. Czekałam na moją przyjaciółkę w środku. Nie chciałam się spóźniać żeby Emily czekała. Po chwili zobaczyłam dziewczynę podobną do niej, ale nic, czekałam na jej reakcję. Gdybym zaczęła krzyczeć a to nie byłaby ona wyszłabym przed tymi wszystkimi ludźmi na wariatkę! Tak! Jednak to jest Emily!
~~OCZAMI EMILY~~

Dzisiejszego dnia ubrałam się w to:


Gdy wyszłam z samolotu zobaczyłam dziewczynę uderzająco podobną do Nicole. Nie byłam pewna, czy to ona, więc nie krzyczałam ani nie biegłam w jej stronę.  Kiedy jednak podeszłam bliżej rozpoznałam w tej dziewczynie Nicole. Zaczęłam biec w jej kierunku, a ona zrobiła to samo.  Nareszcie po tak długim czasie się spotkałyśmy, po prostu szalałam ze szczęścia! Podbiegłam do niej i przytuliłam ją z całej siły. Po dłuższej chwili odkleiłyśmy się od siebie.

- Cześć Emily! – odezwała się pierwsza Nicole.

- No siema! – powiedziałam i dodałam – Jak myśmy się długo nie widziały! Trzeba to teraz jakoś nadrobić.

- Dobrze, dobrze. Chodźmy już, bo ten facet w taksówce dostanie zaraz furii – powiedziała Nicole i się uśmiechnęła.

- Okey- odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę drzwi.

Po wyjściu Nicole wskazała mi taksówkę i pomogła mi wciągnąć walizki do samochodu. Moja przyjaciółka powiedziała kierowcy, gdzie ma jechać i po 30 minutach dojechałyśmy na miejsce rozmawiając po drodze.

- Wow, masz duży dom, szczerze, nie pamiętam go – powiedziałam zaskoczona.

- Właściwie się wcale nie zmienił,  został tylko wybudowany basen- odpowiedziała.

- Masz basen?! Zajebiście!

- No wiem – i uśmiechnęła się.

Weszłyśmy na jej posesję i podeszłyśmy do drzwi. Szybko je otworzyła i weszłyśmy do środka. Nagle usłyszałam „tupanie” pazurów. To jej pies biegł do nas uszczęśliwiony.

- Fajny pies! – krzyknęłam i potem dodałam – Jak się wabi?

- Lucy i to jest suczka – odpowiedziała, a ja się uśmiechnęłam.

Lucy podeszła do mnie i zaczęła mnie obwąchiwać. Ja w Polsce miałam kota, więc mogła wyczuć jego zapach.  Wyciągnęłam ostrożnie rękę i zaczęłam głaskać ją po głowie.

- Chodźmy – powiedziała i skierowałyśmy się do schodów.  Ona szła przede mną a ja za nią. Miała bardzo nowoczesny dom, ale co się dziwić jak jej mama jest menadżerką.

- To jest od dziś twój pokój a tam jest mój – wskazała palcem. Otworzyłam drzwi, położyłam walizki i zobaczyłam kolejne drzwi. Zastanawiałam się co może się za nimi kryć.

- To taka niespodzianka – powiedziała Nicole i się uśmiechnęła. Podeszłam do drzwi i powoli uchyliłam. Moim oczom ukazała się moja własna łazienka. Od zawsze marzyłam o czymś takim! Podeszłam do przyjaciółki i ją przytuliłam.

- Dziękuję! Marzyłam o tym! – powiedziałam podekscytowana.

- Proszę – odpowiedziała i potem zaprosiła mnie do swojego pokoju.

~~OCZAMI NICOLE~~

Bardzo cieszyłam się że moja najlepsza przyjaciółka zostaje u mnie w wakacje a w dodatku w moim domu!

Otworzyłam drzwi i usiadłam na czerwonym fotelu, który stał naprzeciwko biurka.

- Siadaj gdzie chcesz. – powiedziałam a ona odpowiedziała uśmiechnięta:

- Okey, okey. Masz naprawdę zajebisty dom!

- Hah. No właśnie wiem.

Usiadła na moim łóżku i rozejrzała się po pokoju.

- Czy od czasu kiedy się nie widziałyśmy masz jakiegoś chłopaka albo miałaś?– zapytałam zaciekawiona.

- Niee. – odpowiedziała.

- Żadnego?! Przecież nie jesteś brzydka! – powiedziałam. Bo to prawda, nie była brzydka.

- Nie.
Zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim co się stało, kiedy mnie nie widziała oraz ja jej. Rozmawiałyśmy tak do godziny 4:40. Potem zachciało nam się spać, więc Emily poszła do swojego pokoju a ja poszłam umyć zęby, przebrać się w piżamę. Kiedy weszłam do łóżka momentalnie zasnęłam.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Drugi rozdział! Przepraszamy że musieliście tak długo czekać ale, Malikowa nigdy czasu nie miała :P Mamy nadzieję że ten rozdział też wam się spodoba oraz pozdrowienia (jak zawsze :3) dla was! To jak? Za 6 komentarzy następny? Dacie radę? Na pewno :D Do następnego rozdziału! - Horanowa&Malikowa

20 stycznia 2013

Rozdział 1



~~OCZAMI NICOLE~~

Pomarańcz…

Obudziłam się. Przez zamknięte powieki docierał do mnie ciepły pomarańczowy kolor słońca, który przebijał się przez moje okno. Po kliku minutach ostrożnie otworzyłam oczy i wyciągnęłam się. Kochałam lato, wakacje oraz wspomnienia z ubiegłych lat. Wspomnieniami nadal jestem w Polsce , z moimi przyjaciółmi oraz wspaniałymi chwilami spędzonymi z moim tatą i mamą. Co roku, w wakacje przyjeżdżam do Polski, odwiedzam grób mojego ojca oraz odwiedzam moich przyjaciół.  Teraz jestem w Londynie, pasuje mi to, lecz chciałabym bez żadnych problemów wyjść na spacer z Emily i się trochę powygłupiać. Tutaj do nikogo się blisko nie przywiązałam, do każdego kogo poznam mam dystans i nigdy go nie przekroczyłam. Wolę swoich starych przyjaciół.

Przekręciłam się na bok i spojrzałam na zegarek. 10.06… Zazwyczaj wstawałam o tej godzinie. W domu zapewne nikogo nie ma bo mama jest w pracy.  Zamknęłam znów oczy i wtuliłam się w poduszkę. Nie zasnęłam ale wyobraziłam sobie jak mogę spędzić te wakacje. Na samą myśl uśmiechnęłam się.

- Okeey. Pora wstawać – pomyślałam i ponownie otworzyłam oczy. Powoli wstałam z łóżka i podreptałam do szafy. W końcu zdecydowałam się i wyjęłam to:














I poszłam do łazienki umyć się. Po kąpieli założyłam ubrania, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż. Nie upinałam włosów bo lubię kiedy ,,są wolne’’. Zeszłam na dół, tak jak się spodziewałam, dom pusty. Zrobiłam sobie kanapki i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie, włączyłam TV i zaczęłam jeść.  Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Postawiłam talerz i podeszłam do stołu po telefon. Wyświetlił się numer mojej najlepszej przyjaciółki. Od razu odebrałam.

- Hej Emilly! – krzyknęłam radosna.

- Sieema!  Mam dla ciebie dobrą wiadomość! – wrzasnęła podekscytowana.

- No dawaj!

- Noooo więc… - chwila przerwy. – Mogę przyjechać do ciebie na całe wakacje!

- Co?! – pisnęłam szczęśliwa.

- Tak! Jutro mam samolot!

- Taaaak!! Przyjadę po ciebie na lotnisko! A o której będziesz?

- Tak gdzieś około 16:30.

- Ok, z pewnością będę!

- To do zobaczenia!

- No papa!

Rozłączyłam się i od razu poprawił mi się humor.  Już nie mogłam się doczekać jutrzejszego dnia. Zaczęłam skakać jak wariat. Wróciłam w skowronkach na kanapę i przełączyłam kanał na MTV i akurat leciała moja ulubiona piosenka One Direction LWWY. Podgłośniłam  i zaczęłam krzyczeć z radości! Nic już nie mogło mi spieprzyć tego dnia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pierwszy rozdział już za nami! (Malikowa - Aww jeaaah!) - to jest debil XD - Horanowa. I jak się wam podoba? Jeśli macie jakieś uwagi, to piszcie.
Pozdrawiam Malikową której tutaj od*ierdala i pluje mi na moinitor xD Ale oczywiście dla was też WIELKIE POZDRO! Do następnego rozdziału. Za dwa komentarze następny ;D